Chodząc po plaży zdecydowanie nie spodziewałbyś się zobaczyć rekina na nogach i to w dodatku w butach Nike na nich. Na szczęście, jedyne gdzie mógłbyś na to natrafić to Tiktok i przestrzeń social mediów, więc nie ma czym się przejmować. A może i jest?
Komunikacja młodzieży
Gen Z i Alpha komunikują się językiem złożonym z memów, żartów, krótkich treści, nowych znaczeń. Jest on często obrazowy i ironiczny, a także nie wymaga wiedzy, kontekstu czy myślenia, po prostu pochłaniany jest w ilościach czasem wręcz równie absurdalnych co treść z której jest złożony. W kontekście tego zainteresowania, powstało obszerne określenie “brainrot” czyli zgnilizna mózgu, mimo że oczywiście nie jest to prawdziwa dolegliwość czy choroba to może być równie negatywna w skutkach. Zaczyna się od oglądania nadmiaru treści o bardzo niskiej wartości, bez żadnej refleksji czy momentu na zatrzymanie się i zastanowienie nad tym co właśnie oglądamy. Z czasem następuje ta przysłowiowa zgnilizna mózgu, czyli degradacja w naszym myśleniu, inteligencji, procesowaniu informacji. A wszystko dlatego, że w cyfrowym świecie odłączamy się od świata realnego, bo chcemy się “odmóżdżyć”. Właściwie, nawet takie momenty, chwile dla siebie, z czymś co jest stworzone tylko po to by bawić, są potrzebne. Problem pojawia się gdy ten brainrot już nie tylko bawi ale wpływa na realny rozwój najmłodszych pokoleń.
O co chodzi z tralalero tralala?
Jest to powtarzalna chwytliwa fraza, która brzmi trochę jak rymowana piosenka dla dzieci w stylu “Lalala” i nie ma nic wspólnego z językiem włoskim, na wzór którego powstał nurt brainrot. Tralalero tralala jest jednym z głównych postaci głośnego trendu generowanych AI stworzeń z podłożonym pod nie głosem symulatora sztucznej inteligencji. Jeśli chodzi o tego rekina, to jest on właściwie prekursorem powstawania kolejnych postaci w stylu brainrot. Nie ma wartości i nie ma nic konkretnego w tym co robiłby Tralalero tralala. Jednak jego chwytliwa kwestia, zgodnie z założeniem, że chwytliwe, bezsensowne ale rymowane treści, są łatwiejsze do zapamiętania ale i powtarzania. A im mniej treści słownej tym łatwiej o jej pętlowe słuchanie, powtarzanie i wykorzystywanie w przeróżnych nagraniach. Można wtedy mówić o zjawisku “earworm” czyli melodii, która wpada w ucho i zostaje nam w głowie. Dlatego rodzice zauważają teraz że ich dzieci biegają krzycząc “Tung Tung Tung Sahur” “Bombardio Crocodilo” “Tralalelo Tralala” bez ładu i składu. Jeśli chodzi o samego rekina, nie robi on wiele, jak już to w historiach można zobaczyć rywalizację między nim a bombardiro crocodilo, czyli krokodylem połączonym z samolotem wojskowym, gdzie stoją naprzeciwko siebie jak w ringu bokserskim i okładają się pięściami.

Lawina bodźców
Oglądamy filmik za filmikiem, każdy krótki, każdy dynamiczny i chwytliwy. Żyjemy tym za cały dzień. Zapewniamy sobie poczucie otrzymywania nagrody w postaci dopaminy z każdym przesunięciem w coś nowego. Ale przez to też nie odpoczywamy. Nie mamy przerw ani chwili wytchnienia i ostatecznie kończymy z przesyceniem treścią, formą i całokształtem tego za czym próbujemy nadążyć. Długofalowo może to naprawdę wpłynąć na rozwój, szczególnie tych najmłodszych użytkowników social mediów, którzy jeszcze nie do końca są w stanie niezależnie odciąć się od tego co dostają z każdej strony w sieci.
